Oblubienica Pana
     
Strona główna
Nie musisz brachu skończyć w piachu! PDF Drukuj Email
poniedziałek, 07 marca 2011 21:43

Refleksje po TRÓJSKOKU.

Każdy trójskok na światowych arenach kończy się w piachu. Niezależnie od tego kto skacze: mistrzowie, czy uczniowie, czy biją rekordy lub nie - każdy ląduje w piachu.
Jednak nie takie lądowanie było w perspektywie naszego TRÓJSKOKU. Poprzez udział w imprezie, każdy miał okazję aby „wylądować” w ramionach Tatusia, Ojca, naszego Boga! Jego ramiona, to dobre i sprawdzone przez wielu miejsce, aby z pasją przeżywać swoje życie.
Za nami pierwsza edycja TRÓJSKOKU - 27 luty 2011. Jego areną była sala widowiskowa Domu Kultury w Pyskowicach. Trzy skoki: miłość, bunt, życie, w wymiarze ewangelicznym to Boża miłość, grzech oraz zbawienie i nowe życie w Jezusie.
Dziękujemy Bogu za czas, miejsce, prowadzenie, ochronę. W ogóle za wszystko.  Bogu Jedynemu, Jezusowi, chwała cześć, na wieki!  Nie nam, lecz Twemu Imieniu!

Pierwszym doświadczeniem tego czasu jest to: nikt nie ma z nas tego co mamy razem. To słowa pewnej, już „dość starej” piosenki, ale bardzo aktualne. Jako wspólnota nie mamy tzw. „masy krytycznej”, aby takie imprezy przeprowadzać. Jednak dzięki temu, że kilka wspólnot: Betania i Bene Regesz z Gliwic oraz  wspólnota z Rybnika, wsparły nas, poprzez pantomimy i świadectwa, TRÓJSKOK mógł się odbyć. Oczywiście niezastąpieni byli muzycy, formacja Live Worship, którzy od wielu już lat wspierają działania ewangelizacyjne naszej wspólnoty. Młodzież z „Formacji B3”, poprzez pantomimę SERCE, też miała swój „debiut” w ewangelizacji.

Dobra muzyka z gatunku worship, scenki i pantomimy, filmiki wyłowione w sieci, świadectwa osób o działaniu Jezusa w życiu oraz trochę słów łączących te poszczególne elementy, stanowiły w miarę przystępną mieszankę kerygmatyczną, na końcu której każdy z uczestników mógł podjąć decyzję gdzie „wyląduje”. Ufamy, że w ramionach Ojca.
Uczestników, osób spoza wspólnot, nie było zbyt wiele, około 20, no może parę więcej. Tym niemniej ich obecność była dla Jezusa i dla nas bezcenna.
Zgodnie z zapowiedzią, wśród uczestników rozlosowano odlotowe kalendarze „WYHACZ!” oraz nagrodę główną - kultowy iPod Shuffle. Szkoda tylko, że nie udało się nam porozmawiać z jej odbiorcą...
Niewielu też z uczestników zatrzymało się w CAFE-TRÓJSKOK, gdzie serwowana była coca-cola za free. Być może prawie dwugodzinny program TRÓSKOK-u nadwyrężył nieco dostępny dla nich czas.
Wydarzenie to, wymagało wiele modlitwy, przygotowań i pracy. Za nas i czas ewangelizacji, modliło się kilka zgromadzeń zakonnych kontemplacyjnych, do których z intencją dotarły nasze siostry.
Dziękujemy raz jeszcze Panu, że dał nam wytrwać i dał radość Apostołów, choć nie oglądaliśmy (tym razem) fizycznych znaków i cudów.
Chcąc w tym miejscu podziękować wszystkim zaangażowanym w jakikolwiek sposób w tworzenie i przeprowadzenie tego wydarzenia, przytoczę z serca słowa, których czasem używa mój proboszcz: wszystkim za wszystko serdeczne Bóg zapłać!
To nie koniec... zostało nam prawie 200 plakatów, a więc...
W naszej galerii zdjęć możesz podejrzeć jak to z TRÓJSKOK-iem było.
Jest jeszcze jedna trochę smutna sprawa. Otóż po dwóch dniach od zakończenia imprezy poinformowano nas, że uszkodziliśmy jeden z głośników, i że jego naprawa kosztuje nas, jako wspólnotę, prawie 560zł. To boli...

 

Statystyka

Odsłon : 76545

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 9 gości